URODZINY ANI
Ania to moja przyjaciółka i nasza wierna klientka. Posiadaczka m. in. królika rozrabiaki, z naszej pierwszej sklepowej dostawy (czyli około 2 lata temu, tak to było w listopadzie 2006). Wszystkie inne szybko znalazły swoje nowe domy, a naszego urwisa nikt nie chciał. Był bardzo sympatyczny i kicał po sklepie gdyż za żadne skarby nie chciał siedzień w naszej zagrodzie. Strasznie rozrabiał i potrafił nieżle nastraszyć kupujących wyskakując gdzieś z między oglądanego towaru. Sama ile razy na to się nabrałam. Mógłby tak sobie kicać ale robił straszne demolki i trzeba było codziennie przynajmniej pół godziny sprzątać po jego nocnych występach. Dziś kica u Ani i nic się nie ustatkował do dziś pozostał zwariowanym królikiem.
Wracając do Ani to niestety starzejemy się i każdy z nas ma taki dzień w roku po którym kalendarzowo jesteśmy ciut strarsi. No cóż tym razem padło na Anię. Nie będę tu pisać ile to jej stuknęło, znam ją i wiem, że czuję się młodo, a i wygląda niczego sobie. Całe zamieszanie zbiegło to się z otwarciem naszego nowego sklepu i mamy naprawdę dużo powierzchni, marzeniem Ani były urodziny w Kameleonie. Więc stało się. Jej goście pouczyli się trochę o rybach (przynudzałam ale trzymali się dzielnie), część miała okazję potrzymać po raz pierwszy w życiu wężą - prawdziwego. Ogólnie było miło i przyjemnie.
- Sto lat Ani, spełnienia jej najskrytszych marzeń.
- cała nasza Ania




